Madonna i Święci, Vincenzo Foppa

Ucieka patriarcha Jakub przed gniewem złośliwego brata. Zmęczony znajduje miejsce na spoczynek. Śni mu się drabina sięgająca nieba, po której wstępują i zstępują Aniołowie Boży, na szczycie zaś stoi Najwyższy. Bóg Abrahama i Izaaka składa wielkie obietnice Jakubowi. I będę stróżem twoim, mówi, gdziekolwiek pójdziesz, i sprawię, że wrócisz do tej ziemi: i nie opuszczę cię aż wypełnię wszystko, com rzekł. Budzi się przerażony patriarcha. Wie, że nie znajduje się na zwykłym polu. Wznosi głos: Straszne jest to miejsce! Lecz nie jest to strach zwyczajny, lecz prawdziwa bojaźń Boża, świadomość majestatu Najwyższego! Patriarcha znów wznosi okrzyk: Nie jest to nic innego, jak tylko dom Boży i brama niebieska[1].

            Bramą niebieską jest Maryja. Czyż Chrystus z nieba nie przyszedł na ziemię przez Maryję? Ona jest bramą, którą zbudował i ozdobił nasz Zbawiciel. Bez Maryi Syn Boży nie stał się człowiekiem. To Pan przygotował naszą Panią na godzinę przerażającego Zwiastowania, dużo bardziej strasznego niż wizje patriarchów i proroków: tamci tylko widzieli Boga niejako z daleka, tu Najświętsza Dziewica zaczyna nosić pod sercem Tego, przed którym drżą zastępy anielskie. Swym jednym słowem: AmenNiech mi się stanie według słowa Twego – otwiera Maryja pilnie strzeżony Eden[2]. Staje się Dziewica nową Bramą, przez którą Najwyższy wychodzi z nieba na ziemię, staje się drabiną niebieską zarazem, po której nie żaden Anioł, ale Król wszystkich wojsk anielskich, schodzi przez dziewięć świętych miesięcy, by stopą małego dziecka dotknąć ziemi.

            Maryja jest bramą zarazem zamkniętą i otwartą[3]: otwartą przez święte macierzyństwo, zamkniętą przez wieczne i nietknięte dziewictwo. Chrystus, prawdziwy człowiek, rodzi się na sposób boski: nie tylko nie niszczy żadnego dobra, ale jeszcze je uszlachetnia i uświęca. Zatem Maryja jest bramą, przez którą Pan zstąpił z nieba, bramą w której Syn Boga żywego za sprawą Ducha Świętego stał się człowiekiem, bramą, którą przez dziewicze poczęcie i dziewicze narodzenie tak uszlachetnił.

            Starożytne modlitwy nieustannie wznoszące się ku Matce Najświętszej z niezliczonych monasterów, klasztorów i świątyń powtarzają tę radosną prawdę, że Maryja jest Bramą Niebieską: Matko Odkupiciela z niewiast najsławniejsza, Bramo rajska, do nieba ścieżko najprościejsza, Tyś jest przechodnią bramą do raju wiecznego[4]! Witaj Gwiazdo Morza, Wielka Matko Boża – Bramo niebios[5]!  Maryjo, Ty jesteś Drzwiami Króla niebieskiego i furtą Raju świętego[6]. To samo wyznają ojcowie i doktorzy Kościoła.

            W żaden zatem sposób Maryja nie jest Bramą jednostronną, tylko z nieba na ziemię. Gdyby tak było, po cóż mielibyśmy się do Niej zwracać, prosić Ją o pomoc, o łaskę, o miłosierdzie? Jest błędem sprowadzanie Maryi tylko do roli ilustracji cnót, moralnego, dobrego przykładu do naśladowania. I chociaż naśladowanie Maryi jest tak bardzo potrzebne, to jednak nie wolno zaniedbywać modlitwy do Niej, żywej z Nią więzi. Właśnie ten związek z Naszą Matką Niebieską, duchowość maryjna, prowadzi nas do zbawienia wiecznego. Gdyby Maryja nie prowadziła nas do zbawienia, gdyby czynnie nam w tym nie pomagała, nigdy rozpięty na krzyżu konający Chrystus nie powiedziałby: Oto Matka Twoja. Dla nas i dla naszego zbawienia Bóg staje się człowiekiem,  dla nas i dla naszego zbawienia Pan głosi Ewangelię, działa znaki i cuda, dla nas i dla naszego zbawienia zakłada Kościół, kona na krzyżu, a konając daje nam Maryję jako Matkę.

            Zatem Maryja, Brama niebieska, została drugi raz otwarta. Za pierwszym razem Pan otworzył tę Bramę dla Siebie samego, przez tajemnicę Swojego Wcielenia, teraz otwiera Ją dla nas w tajemnicy Swej Męki. Za pierwszym razem to Maryja wypowiada słowa – Niech się stanie, tym razem to Pan mówi – Oto Matka Twoja. Za pierwszym razem Ona przynosi nam Chrystusa, za drugim to nas niesie do Chrystusa. Staje się Maryja drabiną Jakuba: Król Aniołów w Swoim Wcieleniu zstępuje do ludzi przez Nią, a gdy w godzinie Krzyża wypowiada Oto Matka twoja, wtedy bracia Aniołów wstępują do swojej ojczyzny dzięki Niej.

            Jak zatem zrozumieć słowa Pana: ja jestem bramą! Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie? Właśnie te słowa błogosławione jeszcze wyraźniej podkreślają, jak głęboka jest jedność Jezusa i Maryi. Nasza Pani nie jest zatem równoległą bramą do nieba, nie jest wyłomem w murach Nowej Jerozolimy, ale jak na wschodnich ikonostasach: wejściem do chwały razem z Chrystusem[7]. Tylko dzięki tej żywej bliskości i jedności nieopisanej z Panem Maryja staje się dla nas Bramą niebieską.

            Z tego samego powodu, ze względu na mistyczną jedność z Chrystusem, również Kościół może nazwany być bramą do nieba. Dlatego też i chrzest święty jest bramą do nieba – bo jednoczy nas z Chrystusem. Jeśli zatem wyznajemy ze świętymi, że Maryja jest prawdziwie Bramą niebieską, to jednocześnie podkreślamy Jej związek z Chrystusem, na tyle kluczowy, że gdyby go nie było, w żaden sposób Maryja nie mogłaby być nie tylko nazywana Bramą niebieską, ale i samo jednoczenie się z Nią oddalałoby od Boga. Czy jednak wówczas niezliczone wojsko świętych mistrzów pobożności maryjnej byłoby znane z tak wielkiego i wspaniałego życia wewnętrznego? Gdyby więź z Maryją nie była drogą do nieba, czy wówczas konający Pan wypowiedziałby do nas te słowa kosztowne: Oto Matka Twoja?

Komentarz przygotował: o. Arnold Pawlina OP


[1] Rdz 28,17.

[2] Rdz 3,24.

[3] Jest to jedno z wezwań litanii dominikańskiej: Święta Maryjo, Bramo zamknięta i otwarta.

[4] Antyfona Alma Redemptoris Mater.

[5] Hymn Ave Maris Stella.

[6] Hymn O gloriosa Domina.

[7] Ikona Bogurodzicy i Ikona Zbawiciela znajdują się po obu stronach tzn. carskich wrót: głównego wejścia do ołtarza. Sanktuarium świątyni, oddzielone ikonostasem symbolizuje niebo.