Ukoronowanie Maryi, Bracia de Limburg, Bardzo bogate godzinki księcia de Berry,
początek XV w.

Tam gdzie początek, prawdziwa nowość i odrodzenie, tam Maryja. Poczęcie Maryi otwiera wspaniałe drzwi nowego stworzenia. Maryja jest porankiem wiecznego dnia, pierwszym kwiatem, który rozbija grubą skorupę niemal wiecznotrwałej zimy. Zaczyna się godzina Nowego Testamentu. Bóg zaczyna ją od Maryi.

            Nadchodzi pełnia czasów – Zwiastowanie. Posyła Bóg Ojciec Syna, by począł i narodził się z Maryi. Na tę godzinę Dziewica była przygotowana przez swoje święte i niepokalane poczęcie. Pełnia łaski ożywiła Jej duszę i rozlała się na ciało ze względu na ten właśnie dzień. Syn Boży staje się człowiekiem. Cud większy niż wszystkie inne, podobnie jak Zmartwychwstanie i Eucharystia. Poczyna się On: jedyny, który może zbawić ludzi, bo jest Bogiem. Poczyna się, żeby naprawić szkodę grzechową: człowiek zgrzeszył, jest sprawiedliwe, jeśli człowiek podejmie się naprawy. Nie było stworzenie świata tak wspaniałe, jak nowe stworzenie, jak odrodzenie. Bóg uzależnia Wcielenie od zgody Maryi, a Ona chętnie się tego podejmuje.

            Chrystus Pan zaczyna swoje dzieła. Jan Chrzciciel już wskazuje – Oto Baranek Boży! Uczniowie św. Jana już idą za Jezusem. Jeszcze Pan nie działa znaków. Nadchodzi godzina Kany. Maryja mówi: nie mają wina. Pan rozkazuje wlać zwykłą wodę w stągwie do oczyszczeń. Maryja mówi: zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie. Już Pismo nie wspomni żadnych Jej słów. Jakby zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie było testamentem Naszej Matki. Pan dokonuje przemiany w wino. Uczniowie zobaczyli i uwierzyli. Początek cudów. Znów widzimy Maryję, która działa.

            Pan kona na krzyżu. W potężnych bólach nowego Adama rodzi się Kościół. Za chwilę Ojciec ześle na Syna sen śmierci, a z boku Jego wyprowadzi krew i wodę – chrzest i Eucharystię, dwa najważniejsze sakramenty Kościoła. Jedyną, która wierzy, a nie wątpi, nie chwieje się, jest Maryja: nowa Ewa. W tej godzinie Maryja jest sama całym Kościołem. Kolejny początek. Ona jest blisko i działa, zachowuje, przechowuje całą prawdziwą wiarę: spełnia główne zadanie Kościoła prowadzącego na ziemi walkę.

            Pan zmartwychwstały wstępuje do nieba, Apostołowie biegną do wieczernika, czekają na Ducha Świętego, który umocni ich i objawi światu. Kościół przez dziewięć dni zamknięty w łonie wieczernika modli się z Maryją. Za chwilę zstąpi nieogarniony ogień, Duch Święty. Kolejny nowy początek. Maryja jest blisko, działa, umacnia Apostołów i modli się, kto zna lepiej Ducha Świętego niż Ona, która z Ducha poczęła jedynego Syna Ojca przedwiecznego.

            Koniec czasów. Pan przychodzi na sąd i wskrzesza ciała wszystkich zmarłych. Lecz Maryja nie doznaje w tej godzinie zmartwychwstania. Ona już jest zmartwychwstała. Ona pierwsza zmartwychwstała po Chrystusie, wyprzedziła koniec świata. Jest wzięta do nieba z ciałem i duszą. Jej ciało żyje. Teraz przychodzi z Panem na sąd. Przychodzi, żeby zobaczyć, jak dusze Jej niebieskich towarzyszy, bliskich przyjaciół – świętych – łączą się ze swymi ciałami, jak napełniają ciała chwałą taką, jakiej Jej ciało już od Wniebowzięcia doznaje. Święte ciała patriarchów i proroków, apostołów i męczenników, wyznawców i dziewic, małżonków i ogółem wszystkich świętych stają żywe: nie pragną, nie łakną, nie cierpią. Ciała żywe i piękne, jasne i szlachetne jak ciało Pana Zmartwychwstałego i Maryi Wniebowziętej. To czego oni doznają w godzinie sądu, żywej radości, tego Maryja doznaje w godzinie swego wniebowzięcia. Widzimy, że tam, gdzie jest Maryja, tam jest nowy początek, odrodzenie, nowe życie.  

            Wniebowzięcie jest nagrodą wieczną. Niebo, życie wieczne z Bogiem żyjącym, jest nagrodą. Tam gdzie nagroda, tam i zasługa. Znakomity atleta, gdy dobiegnie wspaniale do mety, wtedy stanie z radością na podium i otrzyma wawrzynową koronę. Nie wystarczy to, że jest silny. Musi pokonać wyznaczony dystans. Utalentowany artysta, jeśli nie namaluje żadnego obrazu, nigdy nie otrzyma nagrody. Nie wystarczy otrzymać łaskę, mieć w sobie jej tętniącą siłę. Łaskę trzeba wcielić w swoje dzieła, myśli, modlitwy, prace. Łaska musi wyjść na zewnątrz z człowieka, jak źródło wody, którego skała nie jest w stanie utrzymać. Zasługi to nic innego, jak uczynki wykonane w łasce uświęcającej, jak współpraca z łaską. Wielka Teresa z Lisieux, Doktor Kościoła, mówi, że podniesienie igły w łasce uświęcającej jest zasługą na życie wieczne. Nie wielkość trudów, ale w jaki sposób. To łaska nadaje naszym uczynkom wartość nieskończoną. Bez łaski nasze czyny są dobre, często piękne i bardzo szlachetne, ale skończone. Jakże coś skończonego może domagać się nagrody nieskończonej? Łaska przenosi nasze uczynki z ziemi przed oblicze Boga. Maryja otrzymuje wielką nagrodę nie tylko za łaskę, ale i za współpracę z łaską.

Życie Maryi na ziemi to historia współpracy z łaską uświęcającą: czy Zwiastowanie, czy Jej życie ukryte, czy Kana, Golgota, wieczernik. Łaska i współpraca z łaską, odpowiedź na łaskę, jednym słowem: zasługa. Łaska w niej jest jak ziarno, które przynosi plon stokrotny w Jej uczynkach. Nic dziwnego, że taki plon, chętnie jest zabierany do śpichlerza w niebie, do pałacu Trójcy Świętej. Życie Maryi na ziemi jest zatem tajemnicą wielkiej łaski Bożej, nieogarnionej, i wielkiej współpracy z łaską, wydawania owoców łaski – zasług.

Wniebowzięcie ukazuje też godność ludzkiego ciała. Nie dla hańby i grzechu zostało stworzone. Nie dla poniżenia i upodlenia, nie dla pogardy i zniewolenia. W tym ciele dusza ma wydać owoce łaski. Ciało ma pokazać w sobie nieopisane głębiny duszy, stać się naczyniem łaski i wydać zdumiewające zasługi. Z tym właśnie ciałem, które wyszło z łona matki i które zostało zostawione w agonii dusza będzie złączona na wieczność. Ciało i dusza wówczas będą na zawsze jedno. Nawet w przypadku potępionych. Dusza nie jest w stanie połączyć się z ciałem nie swoim. Zmartwychwstałe ciało Wniebowziętej przypomina: zobacz, czego Bóg chce dla twego ciała.

Królowa Wniebowzięta, po Chrystusie pierwsza ze zmartwychwstałych, ukazuje do czego Bóg nas przeznacza, czego chce dla nas. Niepokalana Matka Dziewica zna już chwalebne zmartwychwstanie. Jakże niezwykłe jest życie w łasce uświęcającej i w swoim szlachetnym ciele wydawanie owoców łaski, zasług. Dusza odrodzona chrztem, oczyszczana starannie sakramentem pokuty i karmiona Eucharystią, pełna światła wiary i ciepła miłości rodzi zasługi. Taka dusza, gdy oddziela się od ciała, idzie do nieba. W niebie zaś cieszy się oglądaniem Boga i towarzystwem świętych i tylko czeka na chwalebny dzień sądu. Wtedy połączy się ze swoim ciałem na wieki i wyleje swoją chwałę na ciało. Wtedy wreszcie będzie podobna do Chrystusa zmartwychwstałego, swego Króla i Maryi Wniebowziętej – swej zmartwychwstałej królowej.

Komentarz przygotował: o. Arnold Pawlina OP


[1] Po śmierci Sary Abraham ożenił się z Keturą (bądź Ceturę) i miał z niej pięciu synów.

[2] Były to jego dwie główne, najważniejsze żony, prócz nich miał jeszcze dwie drugorzędne, niewolnice Racheli i Lei.

[3] Iz 43,19 i Ap 21,5.

[4] Pnp 4,7 (za Biblią Wujka)