Historia tego tytułu maryjnego jest bardzo zaskakująca, ponieważ jego początki nie wiążą się ani z  Polską ani z Polakami. 14 sierpnia 1608 roku w Neapolu, w kościele Gesù Nuovo modli się starszy, siedemdziesięcioletni zakonnik, włoski jezuita, o. Giulio Mancinelli. Jest to człowiek ogromnej pobożności i roztropności, wyrobiony duchowo, znany misjonarz, który przemierzał Imperium Otomańskie, zwłaszcza kraje bałkańskie, fundator między innymi misji jezuickiej w Istambule. O. Giulio Mancinelli przygotowuje się do uroczystości Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny, zatopiony w głębokiej modlitwie, przypomina sobie wydarzenie, które miało miejsce w Rzymie, w jezuickim domu nowicjackim św. Andrzeja, równo 40 lat wcześniej. O. Mancinelli miał wówczas 31 lat, powierzono mu tam opiekę nad nowicjuszami. 14 sierpnia, jeden z nich, osiemnastoletni Polak konał. Było to wielkim poruszeniem dla wszystkich jezuitów, między innymi dla o. Mancinelliego, który znał go. Wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę, że umiera wielki święty oraz, że ta śmierć jest tak naprawdę  początkiem historii młodego polskiego jezuity. Był to Stanisław Kostka. Znajomość z nim i obecność przy jego agonii na zawsze ukształtowały o. Mancinelliego, który już nigdy nie zapomniał o młodym współbracie, wielkim świętym. To św. Stanisław Kostka zapalił o. Mancinelliego do czci swojego patrona, św. Stanisława, biskupa i męczennika, patrona Polski. Teraz o. Mancinelli modli się w Neapolu. Cieszy się sławą gorliwego zakonnika. Nie zdaje sobie sprawy, że czeka go jeszcze kilka ciekawych wyzwań. Po prostu modli się. W pewnym momencie widzi Najświętszą Maryję Pannę w wielkim majestacie i bł. Stanisława Kostkę klęczącego przed nią. O. Mancinelli był zaskoczony, to nie było pierwsze objawienie, które widział, ale nigdy nie widział Matki Bożej w tak wielkiej chwale. Głęboko poruszony pyta: „jak mam Ciebie nazywać, jak chcesz, żebym do Ciebie się zwracał?” Maryja odpowiada: „nazywaj mnie Królową Polski. Kocham to królestwo i mam wielkie zamiary wobec niego, ponieważ Polacy bardzo mnie miłują”.

O. Mancinelli poinformował o wszystkim przełożonych. Objawienie zostało zbadane przez jezuitów i potwierdzone. Wiadomość o nim za sprawą polskiego jezuity Mikołaja Łęczyckiego szybko dotarła do Polski, o wszystkim wiedział Piotr Skarga, w końcu dowiedział się król, Zygmunt III Waza. Było to przyjęte z wielkim zdumieniem.

O. Mancinelli postanowił, pomimo zaawansowanego wieku, wybrać się na pieszą pielgrzymkę do grobu św. Stanisława, biskupa. Kiedy dotarł do Krakowa, 8 maja 1610 r., czyli w samą uroczystość świętego męczennika był serdecznie witany zarówno przez króla Zygmunta III jak i jego dworzan. O. Mancinelli najpierw poszedł do katedry krakowskiej, do grobu św. Stanisława. Zanim odprawił Mszę św., leżał krzyżem przed grobem biskupa męczennika i długo modlił się za Polskę. Podczas Mszy św., miał kolejną wizję Matki Najświętszej. Ona powtórzyła swoje słowa z Neapolu: „Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie, a Ja ci zawsze będę miłościwą, tak jak jestem teraz.” Objawienia te zostały później uznane przez papieża Aleksandra VII.

7 lat później, znowu w Neapolu, 15 sierpnia 1617 roku o. Mancinelli raz jeszcze zobaczył Maryję, która przygotowała go na śmierć i powtórzyła, że chce być nazywana Królową Polski. Rok później, 14 sierpnia 1618 roku, w 50 rocznicę śmierci Stanisława Kostki, umiera z wezwaniem Święta Maryjo, Królowo Polski o. Mancinelli. 10 lat po jego śmierci Krakowianie umieszczają korony na wieży Kościoła Mariackiego, żeby w ten sposób oddać cześć Maryi – Królowej Polski. Maryja jest coraz częściej wzywana tym tytułem, zarówno w Koronie jak i na Litwie, przyczyniają się do tego ojcowie jezuici oraz Albrecht Radziwiłł z Nieświeża – Kanclerz Wielki Litewski, który pisze o wizjach o. Mancinelliego książkę i funduje obraz ostrobramski. Radziwiłł znał osobiście o. Mancinelliego. Książkę Albrechta Radziwiłła poznał św. Andrzej Bobola, wielki męczennik, autor ślubów lwowskich (1 kwietnia 1656r.) króla Jana Kazimierza.

To wezwanie przynosi i ożywia nadzieję w Królestwie, zwłaszcza w czasie okrutnych wojen, które miały miejsce w XVII wieku, później w czasie zaborów, dalszych wojen. W roku 1764 sejm koronacyjny nazywa Maryję swoją Najświętszą Królową. W roku 1908 św. Pius X, papież, na prośbę św. Józefa Bilczewskiego, arcybiskupa lwowskiego, ustanawia święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej dla diecezji lwowskiej i przemyskiej na pierwszą niedzielę maja. 2 lata później Królowa Korony Polskiej zostaje ogłoszona główną patronką katedry lwowskiej. 12 października 1923 roku uroczystość ta zostaje rozszerzona na całą Polskę, na stałe też wchodzi wezwanie Królowo Korony Polskiej, później Królowo Polski, do litanii loretańskiej. W 1962 r. św. Jan XXIII ogłosił Maryję Królową Polski główną patronką naszej Ojczyzny i niebieską Opiekunką naszego narodu.

Historia tego tytułu jest historią wielkich świętych: św. Stanisława Kostki, św. Andrzeja Boboli, św. Józefa Sebastiana Pelczara, św. Józefa Bilczewskiego, św. Jana Pawła II, bł. Jerzego Popiełuszki, Sług Bożych Augusta Hlonda i Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia. Czy zaskakująca ta historia nie jest też dla nas zobowiązaniem? W pewien sposób Maryja mówi do nas: „nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałam”.

Komentarz opracował o. Arnold Pawlina OP